Prof. Nowak: polska demokracja przypomina rower – działa, dopóki wszyscy pedałują
Rozmowa z prof. dr hab. Anną Nowak o stanie polskiej demokracji, łańcuchach zależności i braku hamulców.
Republika Prawdy: Pani Profesor, często używa Pani metafory roweru w odniesieniu do naszych instytucji. Czy to znaczy, że jesteśmy krajem ekologicznym?
prof. Anna Nowak: Skądże znowu. Polska demokracja jest jak rower w sensie czysto mechanicznym i egzystencjalnym. Działa tylko wtedy, gdy wszyscy pedałują w tym samym kierunku, a jak ktoś zacznie pedałować do tyłu, to spada łańcuch. Obecnie mamy sytuację, w której połowa pasażerów próbuje zdjąć koła, a druga połowa kłóci się o to, czy dzwonek ma brzmieć tradycyjnie, czy progresywnie.
RP: A co z hamulcami? Wielu twierdzi, że system „checks and balances” przestał działać.
prof. Nowak: Hamulce w polskim rowerze to element opcjonalny, często postrzegany jako przeszkoda w dynamicznym zjeździe z góry. Kiedyś mieliśmy hamulec tarczowy, potem bębnowy, a teraz mamy po prostu buty, które przyciskamy do opony. To działa, ale strasznie śmierdzi paloną gumą i niszczy obuwie.
RP: Czy widzi Pani nadzieję na stabilną jazdę?
prof. Nowak: Nadzieja umiera ostatnia, zazwyczaj tuż przed wyborami. Aby rower jechał prosto, potrzebna jest kierownica. U nas kierownicę trzyma kilka osób naraz i każda chce skręcić w inną stronę. Efekt jest taki, że jedziemy zygzakiem, co wprawdzie utrudnia celowanie w nas przez zagranicznych obserwatorów, ale wywołuje u obywateli chorobę lokomocyjną.
RP: Co by Pani poradziła przeciętnemu rowerzyście-obywatelowi?
prof. Nowak: Proszę mocno trzymać się ramy i nie patrzeć w dół. I najważniejsze: nie zapominać o kasku, bo w naszej debacie publicznej kamienie latają nisko.