Sejm przyjął ustawę. Nikt jej nie przeczytał. Wszyscy są zadowoleni.
Projekt liczył 847 stron. Głosowanie trwało 11 sekund. To nowy rekord efektywności polskiego parlamentaryzmu.
W środowe popołudnie Sejm Rzeczypospolitej Polskiej udowodnił, że prędkość światła nie jest ostateczną granicą. W zaledwie kilkanaście sekund posłowie przyjęli ustawę o „Kompleksowej Optymalizacji wszystkiego, co jeszcze nie zostało zoptymalizowane”.
Projekt, dostarczony do skrytek poselskich o godzinie 14:58, został poddany pod głosowanie o 14:59. Marszałek Sejmu z dumą ogłosił, że czytanie projektu odbyło się metodą „skanowania duchowego”, która pozwala na przyswojenie treści 800 stron dokumentu w ułamku sekundy przez sam kontakt z okładką.
„Jestem z siebie bardzo zadowolony” — powiedział jeden z posłów wychodzących z sali, pytany o to, co właściwie przegłosował. „Głosowałem tak jak mój sąsiad z ławy, a on zawsze ma dobre wyczucie. Poza tym tytuł brzmiał bardzo propaństwowo. Optymalizacja to słowo, którego naród potrzebuje”.
Opozycja, mimo że również głosowała „za”, zgłosiła zastrzeżenie, że czcionka w projekcie była zbyt mała, co mogło uniemożliwić przeczytanie tytułu niektórym posłom z wadą wzroku. Zapowiedzieli jednak, że nie będą robić problemów, bo ustawa przewiduje również optymalizację diet poselskich w górę.
Eksperci od prawa konstytucyjnego są podzieleni. Jedni twierdzą, że to koniec demokracji, inni — że to jej najwyższa forma, w której zaufanie do liderów zastępuje żmudne czytanie paragrafów. Tymczasem ustawa weszła w życie, a pierwsi obywatele już odczuwają skutki optymalizacji, choć jeszcze nie wiedzą, w jakiej dziedzinie życia.